czwartek, 18 lipca 2024

Baśń o kobiecie i mężczyźnie

 


Baśń o kobiecie i mężczyźnie


Bardziej niż księżniczka

kobieta pasuje

do rycerza.

Pozbawiony zbroi,

przyłbicy

i miecza

niech świat

w poszukiwaniu

kobiety przemierza.

Niech na swym rumaku wiernym

galopuje po traktach i górach,

ale niekoniecznie z głową

w chmurach.

Osadzony na czterech

końskich kopytach,

niech o drogę

do prawdziwej kobiety pyta.

Kobiety, która,

jeśli uparcie

 w zbroi rycerz

przygalopuje

w jej podwoje,

spojrzawszy na niego

życzliwie,

rzeknie łagodnie:

„Wcale ci się nie dziwię,

żeś zmęczony okrutnie.

Nosić czasem zbroję,

to nader rezolutnie,

lecz ja nie mam zamiaru

rozkuwać cię, kochany…

Rozkuj się sam…

Bo pod zbroją

masz niezagojone rany.

wylecz serce i duszę…

Zbrojowni tu mieć nie chcę

i nie muszę.

Rycerzem jesteś,

to pewne,

lecz wolę mężczyznę

w każdej

kobiecej potrzebie”.

I wtedy rycerz podrapie

się po żelaznym łbie

i pomyśli:

„A niech mnie!

Rozgryzła mnie!

Teraz głupio byłoby

okrutnie być

zakutym trutniem.

Chyba zwalę to żelastwo.

I pożegnam się z ciężarem

rycerskiej roli.

Woli mężczyznę?

Nie zrobię wbrew

jej woli.

Wszak to kobieta.

Na męża żadnego

usilnie nie czeka,

więc może jak się

zacnie postaram

pozwoli mi trochę

postać przy garach

i opowiedzieć

co nieco o sobie.

Może posłucha?

Cóż…mam upodobanie

w tej kobiecej osobie.

I zostanę sobie tutaj.

Powoli opatrzę rany.

I jak już wyzdrowieję.

Może…może…

pokocham…

i

zostanę pokochany…”


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prze-moc